wtorek, 20 marca 2012
Młodzież wszędzie taka sama
Historia z gatunku dramatycznych, w której ofiarą okazała się podróżniczka niewinna. Czekałem na tramwaj i gdy nadjechał prawie pusty wagon, drzwi otworzyły się. Ujrzałem jasność wielką i drzwi otworem stojące przede mną, na końcu schodków zaś niewiasta srebrna, z przyobleczoną walizką na kółkach. Na twarzy miała wyraz zapraszający wejdź proszę, wsiadaj młodzieńcze lub pytający, czy wsiadam czy może nie wsiadam. To wsiadłem i szybko na krześle się znalazłem. Coś do mnie mówiła, lecz nie zrozumiałem jej mowy, gdyż głoś ten był z ziemi mi obcej. Na dodatek niewyraźny i cichy raczej. No to jak już siadłem, to się niewiasta odwróciła, a miała lat z 66 co najmniej. Rzuciła mi spojrzenie chłodne i poważne, chyba nawet komentując me niegodziwe zachowanie. To że jak Komorowski się zachowałem, ja se siedzę! A co tam! Nawet się nie zorientowałem jak swoją walizkę mozolnie z wagonu sprowadzała na ziemię patrząc się na mnie i chyba obrażając. Dobrze, że się nie odezwałem i nie zostałem zdemaskowany. Sąsiadki się dowiedzą, jaka ta dzisiejsza młodzież niemiecka niewychowana.
wtorek, 17 stycznia 2012
piątek, 6 stycznia 2012
Bohemian Rapsody
W czasach współczesnych ciężko jest znaleźć przyzwoitą muzykę w radioodbiorniku. Na szczęście są jeszcze porządne audycje! Wracając z sylwestrowej zabawy słuchaliśmy listy przebojów radiowej Trójki - Top Wszech Czasów. Na miejscu siódmym był cover przeboju pt. Bohemian Rapsody w wykonaniu zespołu Queen.
A oto wersja oryginalna! Myślę, że wykonawców nikomu nie trzeba przedstawiać.
A oto wersja oryginalna! Myślę, że wykonawców nikomu nie trzeba przedstawiać.
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Wszystkie drogi prowadzą do Mewy cz.2
Kto może być w środku listopadowej nocy na dworcu PKS w Katowicach?
Oczywiście ochroniarz bez górnej jedynki, pilnujący aby pasażerowie nie sikali na trawnik, co dla kierowców autobusów jest dozwolone. Tak samo ma się rzecz z paleniem tytoniu. Ogólnie ochroniarz jednak wspomoże życiową radą, w przeciwieństwie do starszej pani. Ta jarająca kiepa marki Spike farbowana dama klozetowa, siedząca w ciasnej budce, rozwiązująca krzyżówki z serii 500-panoramicznych, na pytanie o rozkład jazdy odpowiedziała męskim głosem Jana Himilsbacha:
- Kotuś, choćbym chciała to nie potrafię Tobie pomóc!
Tymczasem na dworcu tymczasowym PKP, na którym wszystko jest tymczasowe i będzie tymczasowe przez następne dziesiąt lat, krzesełka są zajęte przez śpiących rycerzy czekających na odczarowanie. Pilnują ich strażnicy niebiańscy, tak aby panowie mieli dużo siły w oczyszczaniu śmietników z drogocennych puszek i butelek z boskiego wina.
Koło postoju taksówek zaczepia Cię naćpany koleś, który nie wie w jakim mieście się znajduje, a z oddali dobiegają dźwięki muzyki disko z tureckiej budki z kebabem. Tak na prawdę nie ma się jednak co przejmować. Kibice na EURO, przyjeżdżajcie !
Oczywiście ochroniarz bez górnej jedynki, pilnujący aby pasażerowie nie sikali na trawnik, co dla kierowców autobusów jest dozwolone. Tak samo ma się rzecz z paleniem tytoniu. Ogólnie ochroniarz jednak wspomoże życiową radą, w przeciwieństwie do starszej pani. Ta jarająca kiepa marki Spike farbowana dama klozetowa, siedząca w ciasnej budce, rozwiązująca krzyżówki z serii 500-panoramicznych, na pytanie o rozkład jazdy odpowiedziała męskim głosem Jana Himilsbacha:
- Kotuś, choćbym chciała to nie potrafię Tobie pomóc!
Tymczasem na dworcu tymczasowym PKP, na którym wszystko jest tymczasowe i będzie tymczasowe przez następne dziesiąt lat, krzesełka są zajęte przez śpiących rycerzy czekających na odczarowanie. Pilnują ich strażnicy niebiańscy, tak aby panowie mieli dużo siły w oczyszczaniu śmietników z drogocennych puszek i butelek z boskiego wina.
Koło postoju taksówek zaczepia Cię naćpany koleś, który nie wie w jakim mieście się znajduje, a z oddali dobiegają dźwięki muzyki disko z tureckiej budki z kebabem. Tak na prawdę nie ma się jednak co przejmować. Kibice na EURO, przyjeżdżajcie !
poniedziałek, 14 listopada 2011
Wszystkie drogi prowadzą do Mewy cz.1
Jeszcze przez 2 dni jestem w podróży, która trwa już ponad miesiąc. Aktualnie przebywam na wakacjach w odludnym zakątku Szkoplandii. Odpocząć tu można pierwszorzędnie! Jest cicho, spokojnie, dookoła bagna, woda i mgła, jedynie co jakiś czas za oknem słychać krakanie wron. To idealne miejsce do popełnienia zbrodni doskonałej, co z pewnością miało miejsce w czasie ostatniej wielkiej wojny, kiedy pracowali tutaj przymusowi robotnicy i więźniowie. Poza tym jak na całkowite zadupie nie ma tutaj cwaniaczków, żuli, budki z piwem, co w Polsce byłoby nie do pomyślenia. Musiałaby być przynajmniej jedna melina z bimbrem, a tutaj są lokalne małe restauracje i kawiarnie. Korzystając z wolnego czasu i przestrzeni myślowej na podsumowanie wyjazdów mogę najogólniej stwierdzić, że Niemcy bardzo cwanie sterują Europą. Mam na to niezbite dowody, o których opowiem w dwóch przypowieściach! To nawet nie chodzi o to, że wzbudzają zamieszki, bo to temat marginalny, który jak sądzę szerokim echem odbił się tylko w Polsce.
Główny zarzut (czy to zarzut?): Niemcy wyjadają najsmakowitsze kąski wtedy, kiedy my wszyscy poszkodowani, biedni, zastanawiamy się nad losami Europy, świata, unii śmiercionośnej. Rozmawiamy o problemach, próbujemy je rozwiązać, dyskutujemy, ale bezcelowo. Niby nikt tego nie zauważa, a jednak! Największe kawałki mięsa znikają ze stołu wtedy, gdy rozmawiamy i marnujemy czas. Mogą to być nawet problemy związane z Niemcami, ale oni nie podejmują takich dyskusji, bo problemów jak my nie mają. Ich problemem jest to, jak dobrać się do naszych tyłków i wydusić do ostatniego grosza tak, żeby wyglądało to pięknie i nowocześnie. I tak dalej robią swoje. Tych cennych obserwacji dokonałem podczas uroczystej kolacji i imprezy w międzynarodowym gronie nad brzegiem Oceanu. Niemiec zjadł całe mięso, ziemniaki, sałatkę, wypił resztki wina. A wiadomo, że kto zjada ostatki, ten piękny i gładki. Może i ten Niemiec piękny nie był, ale kalorii najwięcej pochłonął. Podczas następnej imprezy Niemiec, z kartonu pełnego portwajnu wybrał tę najlepszą butelkę, 10-letniego portwajnu i wyjadł wszystkie oliwki oraz frankfurterki, chrupki prawie do końca przegryzając. I owszem trochę się liczył z pozostałymi, czasami nawet częstował, bywało, że był miły, ale na Niemców zawsze trzeba uważać. Dlaczego?
Dlatego, że wtedy kiedy wszyscy się dobrze bawią, Niemiec wyszuka ofiarę i będzie się z nią obściskiwał w barze, mimo tego, że pijany, że ofiara brzydka jak noc listopadowa to i tak poleci na obietnice niemieckie! A potem Niemiec kopnie ją w dupę!
Pozostałych przemyśleń jest tak dużo, że będę je systematycznie zamieszczał na blogu - w celu oddzielenia tematycznego. Oto słowo Liścia!
Główny zarzut (czy to zarzut?): Niemcy wyjadają najsmakowitsze kąski wtedy, kiedy my wszyscy poszkodowani, biedni, zastanawiamy się nad losami Europy, świata, unii śmiercionośnej. Rozmawiamy o problemach, próbujemy je rozwiązać, dyskutujemy, ale bezcelowo. Niby nikt tego nie zauważa, a jednak! Największe kawałki mięsa znikają ze stołu wtedy, gdy rozmawiamy i marnujemy czas. Mogą to być nawet problemy związane z Niemcami, ale oni nie podejmują takich dyskusji, bo problemów jak my nie mają. Ich problemem jest to, jak dobrać się do naszych tyłków i wydusić do ostatniego grosza tak, żeby wyglądało to pięknie i nowocześnie. I tak dalej robią swoje. Tych cennych obserwacji dokonałem podczas uroczystej kolacji i imprezy w międzynarodowym gronie nad brzegiem Oceanu. Niemiec zjadł całe mięso, ziemniaki, sałatkę, wypił resztki wina. A wiadomo, że kto zjada ostatki, ten piękny i gładki. Może i ten Niemiec piękny nie był, ale kalorii najwięcej pochłonął. Podczas następnej imprezy Niemiec, z kartonu pełnego portwajnu wybrał tę najlepszą butelkę, 10-letniego portwajnu i wyjadł wszystkie oliwki oraz frankfurterki, chrupki prawie do końca przegryzając. I owszem trochę się liczył z pozostałymi, czasami nawet częstował, bywało, że był miły, ale na Niemców zawsze trzeba uważać. Dlaczego?
Dlatego, że wtedy kiedy wszyscy się dobrze bawią, Niemiec wyszuka ofiarę i będzie się z nią obściskiwał w barze, mimo tego, że pijany, że ofiara brzydka jak noc listopadowa to i tak poleci na obietnice niemieckie! A potem Niemiec kopnie ją w dupę!
Pozostałych przemyśleń jest tak dużo, że będę je systematycznie zamieszczał na blogu - w celu oddzielenia tematycznego. Oto słowo Liścia!
środa, 5 października 2011
Horror
Życie poturbowało mnie boleśnie w plackarni... Ale żeby w plackarni?
- Owszem, drogi Liściu. W plackarni!
Niestety ta historia wydarzyła się naprawdę. Figo-fago studenciak zamówił PLACUSZKI !!!
A potem zupka, pierożki, ziemniaczki, kompocik, pieniążki itd. Dobijcie mnie !
- Owszem, drogi Liściu. W plackarni!
Niestety ta historia wydarzyła się naprawdę. Figo-fago studenciak zamówił PLACUSZKI !!!
A potem zupka, pierożki, ziemniaczki, kompocik, pieniążki itd. Dobijcie mnie !
poniedziałek, 19 września 2011
Dresiki
Ostatnio nieźle się napracowałem, niczym radziecki proletariusz. Była to praca fizyczna, a podjąłem się jej tylko dlatego, że lubię prawdziwe wyzwania. W tym samym czasie mogłem pracować dla wielu korporacji i zarobić prawdziwe kokosy. Jednak wrodzona ambicja i ciekawość świata nakazywała mi spróbować czegoś nowego. Wszystkie pozostałe intratne oferty odrzuciłem, żeby udowodnić sobie, że nadaję się także do pracy w nie-zawodzie. Jeśli to ważne, choć akurat dla mnie to nie było ważne, zarobek był doprawdy imponujący - w jeden dzień zarobiłem 10% minimalnej płacy brutto w 2012 roku. Napiszę Wam jeszcze, jaki obszerny mam żołądek. Na koszt firmy zjadłem 7 lodów magnum, 2 wypasione obiady z mięsem, wypiłem 3 puszki oryginalnej koli i 1,5 litra wody mineralnej. Tylko dlatego, że zleceniodawca był z zachodu - w przeciwnym razie musiałbym zjeść 8 kanapek przygotowanych z taniego serka i kiełbasy salami Europy. W pracy wzbogaciłem się o paczkę najdroższych fajek, plakat i niezapomniane wrażenia z obcowania z dresikami. Kto zgadnie gdzie i w jakim charakterze pracowałem? Dość jednak materializmu i suchych faktów. Właśnie o kolegach z ekipy będzie ten wpis :)
Dresiki to całkiem miłe stworzonka noszące markowe (i nie tylko) dresy. Do szykownych spodni z paskiem/-ami zazwyczaj zakładają sportowe obuwie zakupione na bazarze. Generalnie zatem cenią sobie wygodny, schludny ubiór na każdą okazję. W eleganckim czystym, szpanerskim dresie można wybrać się do miasta, dyskoteki, na zakupy i mszę niedzielną. Bywa, że zamożne dresiki noszą grube łańcuchy na szyjach. Z takimi też pracowałem i mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że chłopaki te posiadają wrodzone zdolności przywódcze. Hola hola! Każdy to wie, że nie szata zdobi człowieka - lecz samochód! Samochód dresika oczywiści musi być sportowy, żeby pasował do spodni i obuwia. Powinien być zakupiony po okazji, musi mieć niepasujące do wieku i stanu auta, nowe felgi oraz naklejki z napisami na szybie. Z tyłu musi być duży głośnik, z którego można słuchać muzyki wszędzie. Dresiki to bardzo praktyczne chłopaki!
Wiadomo, wygląd się tak bardzo nie liczy, lecz kultura - z kulturalnymi chłopakami pogadać zawsze można, owszem o wszystkim! Najczęściej są to rozmowy męskie, bo dresiki to twarde chłopaki. Jak komuś nie wyjaśnią po dobroci, to używają sprawdzonych sposobów. Dresiki cwaniaczkują, ale tylko w grupach, wiadomo - siła rośnie wprost proporcjonalnie do masy. W rozmowie 1 na 1, bywają całkiem normalne. Są świetnymi kochankami, a ich życia seksualnego zazdrości im pewnie sam Casanova. Są szarmanckie i mają niesamowicie rozwiniętą wyobraźnię - przed, po i w pracy romantycznie fantazjują o dziewczynach zasuwających z wiaderkami i mopami. A przy okazji potrafią przy tym fajnie gwizdać! To także świetni pracownicy! Nawet jak przyjdą skacowane i pijane to poradzą sobie! A jak nie nakoksują się prochami, czy nie wspomną fantastycznej imprezy, gdzie dresik X zasnął na krześle i się z niego zje.. przepraszam spadł itd. itd., to po prostu ich roznosi. I chyba dlatego mają tyle energii do pracy!!! Dresiki to naprawdę morowe chłopaki!
Dresiki to całkiem miłe stworzonka noszące markowe (i nie tylko) dresy. Do szykownych spodni z paskiem/-ami zazwyczaj zakładają sportowe obuwie zakupione na bazarze. Generalnie zatem cenią sobie wygodny, schludny ubiór na każdą okazję. W eleganckim czystym, szpanerskim dresie można wybrać się do miasta, dyskoteki, na zakupy i mszę niedzielną. Bywa, że zamożne dresiki noszą grube łańcuchy na szyjach. Z takimi też pracowałem i mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że chłopaki te posiadają wrodzone zdolności przywódcze. Hola hola! Każdy to wie, że nie szata zdobi człowieka - lecz samochód! Samochód dresika oczywiści musi być sportowy, żeby pasował do spodni i obuwia. Powinien być zakupiony po okazji, musi mieć niepasujące do wieku i stanu auta, nowe felgi oraz naklejki z napisami na szybie. Z tyłu musi być duży głośnik, z którego można słuchać muzyki wszędzie. Dresiki to bardzo praktyczne chłopaki!
Wiadomo, wygląd się tak bardzo nie liczy, lecz kultura - z kulturalnymi chłopakami pogadać zawsze można, owszem o wszystkim! Najczęściej są to rozmowy męskie, bo dresiki to twarde chłopaki. Jak komuś nie wyjaśnią po dobroci, to używają sprawdzonych sposobów. Dresiki cwaniaczkują, ale tylko w grupach, wiadomo - siła rośnie wprost proporcjonalnie do masy. W rozmowie 1 na 1, bywają całkiem normalne. Są świetnymi kochankami, a ich życia seksualnego zazdrości im pewnie sam Casanova. Są szarmanckie i mają niesamowicie rozwiniętą wyobraźnię - przed, po i w pracy romantycznie fantazjują o dziewczynach zasuwających z wiaderkami i mopami. A przy okazji potrafią przy tym fajnie gwizdać! To także świetni pracownicy! Nawet jak przyjdą skacowane i pijane to poradzą sobie! A jak nie nakoksują się prochami, czy nie wspomną fantastycznej imprezy, gdzie dresik X zasnął na krześle i się z niego zje.. przepraszam spadł itd. itd., to po prostu ich roznosi. I chyba dlatego mają tyle energii do pracy!!! Dresiki to naprawdę morowe chłopaki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
