środa, 9 maja 2012

Osobliwości przyrody

Z okna mojego pokoju, jedynej rozwalającej się kamienicy na ulicy, ujrzałem kobietę grzebiącą w śmietniku. Udało mi się zrobić jej zdjęcie. Jest wielce prawdopodobne, że jest Niemką. Dlatego jako ciekawostkę pokazuję tę fotografię, żeby każdy widział, że wcale ten Zachód nie jest taki wspaniały i bogaty. Tutaj kuny skaczą po samochodach jak po schodkach!
Jednakże, podczas majowego weekendu w parku narodowym, można zaobserwować o wiele ciekawsze przyrodnicze osobliwości. Na wysokim klifie największej wyspy owego kraju, do zdjęcia pozowała dama. Gdybym miał namalować obraz zatytułowałbym go "Dama z wypiętą dupą w pozycji czworonoga". Jak się później okazało dziewczę to było z Polski. Klasyczny typ Jolki krejzolki. Niestety tym razem nie zdążyłem wyciągnąć aparatu.

piątek, 30 marca 2012

Postępująca wurstyzacja

Wurstyzacja - proces przyswajania kiełbasy lub wyrobu przypominającego kształtem kiełbasę jako stałego elementu posiłku przez jednostki i grupy społeczne rozmaitych narodowości, przebywające na obszarze Niemiec. Jednostki te funkcjonowały wcześniej w ramach innych kultur żywienia.

Wurstyzacja może zachodzić zarówno w wyniku mniej lub bardziej wyraźnego przymusu (np. brak innych dań niż kiełbasa w jadłospisie) jak i mieć charakter względnie dobrowolny, tzn. nie wiązać się z żadną bezpośrednią presją. Często rozumiana obecnie jako proces ukiełbasienia, poprzez nakłanianie lub przymuszanie ludności rdzennej określonego terenu do przyswojenia zwyczaju spożywania kiełbasy oraz kultury niemieckiej, a także proces rozprzestrzeniania się kiełbasy, poprzez propagowanie jej spożywania.

wtorek, 20 marca 2012

Młodzież wszędzie taka sama

Historia z gatunku dramatycznych, w której ofiarą okazała się podróżniczka niewinna. Czekałem na tramwaj i gdy nadjechał prawie pusty wagon, drzwi otworzyły się. Ujrzałem jasność wielką i drzwi otworem stojące przede mną, na końcu schodków zaś niewiasta srebrna, z przyobleczoną walizką na kółkach. Na twarzy miała wyraz zapraszający wejdź proszę, wsiadaj młodzieńcze lub pytający, czy wsiadam czy może nie wsiadam. To wsiadłem i szybko na krześle się znalazłem. Coś do mnie mówiła, lecz nie zrozumiałem jej mowy, gdyż głoś ten był z ziemi mi obcej. Na dodatek niewyraźny i cichy raczej. No to jak już siadłem, to się niewiasta odwróciła, a miała lat z 66 co najmniej. Rzuciła mi spojrzenie chłodne i poważne, chyba nawet komentując me niegodziwe zachowanie. To że jak Komorowski się zachowałem, ja se siedzę! A co tam! Nawet się nie zorientowałem jak swoją walizkę mozolnie z wagonu sprowadzała na ziemię patrząc się na mnie i chyba obrażając. Dobrze, że się nie odezwałem i nie zostałem zdemaskowany. Sąsiadki się dowiedzą, jaka ta dzisiejsza młodzież niemiecka niewychowana.

wtorek, 17 stycznia 2012

piątek, 6 stycznia 2012

Bohemian Rapsody

W czasach współczesnych ciężko jest znaleźć przyzwoitą muzykę w radioodbiorniku. Na szczęście są jeszcze porządne audycje! Wracając z sylwestrowej zabawy słuchaliśmy listy przebojów radiowej Trójki - Top Wszech Czasów. Na miejscu siódmym był cover przeboju pt. Bohemian Rapsody w wykonaniu zespołu Queen.

A oto wersja oryginalna! Myślę, że wykonawców nikomu nie trzeba przedstawiać.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Wszystkie drogi prowadzą do Mewy cz.2

Kto może być w środku listopadowej nocy na dworcu PKS w Katowicach?

Oczywiście ochroniarz bez górnej jedynki, pilnujący aby pasażerowie nie sikali na trawnik, co dla kierowców autobusów jest dozwolone. Tak samo ma się rzecz z paleniem tytoniu. Ogólnie ochroniarz jednak wspomoże życiową radą, w przeciwieństwie do starszej pani. Ta jarająca kiepa marki Spike farbowana dama klozetowa, siedząca w ciasnej budce, rozwiązująca krzyżówki z serii 500-panoramicznych, na pytanie o rozkład jazdy odpowiedziała męskim głosem Jana Himilsbacha:
- Kotuś, choćbym chciała to nie potrafię Tobie pomóc!

Tymczasem na dworcu tymczasowym PKP, na którym wszystko jest tymczasowe i będzie tymczasowe przez następne dziesiąt lat, krzesełka są zajęte przez śpiących rycerzy czekających na odczarowanie. Pilnują ich strażnicy niebiańscy, tak aby panowie mieli dużo siły w oczyszczaniu śmietników z drogocennych puszek i butelek z boskiego wina.

Koło postoju taksówek zaczepia Cię naćpany koleś, który nie wie w jakim mieście się znajduje, a z oddali dobiegają dźwięki muzyki disko z tureckiej budki z kebabem. Tak na prawdę nie ma się jednak co przejmować. Kibice na EURO, przyjeżdżajcie !

poniedziałek, 14 listopada 2011

Wszystkie drogi prowadzą do Mewy cz.1

Jeszcze przez 2 dni jestem w podróży, która trwa już ponad miesiąc. Aktualnie przebywam na wakacjach w odludnym zakątku Szkoplandii. Odpocząć tu można pierwszorzędnie! Jest cicho, spokojnie, dookoła bagna, woda i mgła, jedynie co jakiś czas za oknem słychać krakanie wron. To idealne miejsce do popełnienia zbrodni doskonałej, co z pewnością miało miejsce w czasie ostatniej wielkiej wojny, kiedy pracowali tutaj przymusowi robotnicy i więźniowie. Poza tym jak na całkowite zadupie nie ma tutaj cwaniaczków, żuli, budki z piwem, co w Polsce byłoby nie do pomyślenia. Musiałaby być przynajmniej jedna melina z bimbrem, a tutaj są lokalne małe restauracje i kawiarnie. Korzystając z wolnego czasu i przestrzeni myślowej na podsumowanie wyjazdów mogę najogólniej stwierdzić, że Niemcy bardzo cwanie sterują Europą. Mam na to niezbite dowody, o których opowiem w dwóch przypowieściach! To nawet nie chodzi o to, że wzbudzają zamieszki, bo to temat marginalny, który jak sądzę szerokim echem odbił się tylko w Polsce.

Główny zarzut (czy to zarzut?): Niemcy wyjadają najsmakowitsze kąski wtedy, kiedy my wszyscy poszkodowani, biedni, zastanawiamy się nad losami Europy, świata, unii śmiercionośnej. Rozmawiamy o problemach, próbujemy je rozwiązać, dyskutujemy, ale bezcelowo. Niby nikt tego nie zauważa, a jednak! Największe kawałki mięsa znikają ze stołu wtedy, gdy rozmawiamy i marnujemy czas. Mogą to być nawet problemy związane z Niemcami, ale oni nie podejmują takich dyskusji, bo problemów jak my nie mają. Ich problemem jest to, jak dobrać się do naszych tyłków i wydusić do ostatniego grosza tak, żeby wyglądało to pięknie i nowocześnie. I tak dalej robią swoje. Tych cennych obserwacji dokonałem podczas uroczystej kolacji i imprezy w międzynarodowym gronie nad brzegiem Oceanu. Niemiec zjadł całe mięso, ziemniaki, sałatkę, wypił resztki wina. A wiadomo, że kto zjada ostatki, ten piękny i gładki. Może i ten Niemiec piękny nie był, ale kalorii najwięcej pochłonął. Podczas następnej imprezy Niemiec, z kartonu pełnego portwajnu wybrał tę najlepszą butelkę, 10-letniego portwajnu i wyjadł wszystkie oliwki oraz frankfurterki, chrupki prawie do końca przegryzając. I owszem trochę się liczył z pozostałymi, czasami nawet częstował, bywało, że był miły, ale na Niemców zawsze trzeba uważać. Dlaczego?
Dlatego, że wtedy kiedy wszyscy się dobrze bawią, Niemiec wyszuka ofiarę i będzie się z nią obściskiwał w barze, mimo tego, że pijany, że ofiara brzydka jak noc listopadowa to i tak poleci na obietnice niemieckie! A potem Niemiec kopnie ją w dupę!

Pozostałych przemyśleń jest tak dużo, że będę je systematycznie zamieszczał na blogu - w celu oddzielenia tematycznego. Oto słowo Liścia!